<title_newspaper=Chopska Droga> 
<title_article=Na mj rozum> 
<author_1=Tomasz Zb>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="4">
<date=1952-04-13>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
yj ju par lat na wiecie i wiem, e nic w yciu nie przychodzi samo. Kiedy mj ojciec raz jeden w swym yciu przed wojn budowa chaup, trzeba byo na wszystkim oszczdza, wiele rzeczy sobie odmwi, eby jako tako podcign pod dach. A przecie nie od razu wlelimy do caego mieszkania, bo przez 6 lat siedzielimy w jednej kuchni. Reszty nie byo za co wykoczy. Czworo nas byo w domu, kade by rade lepiej y, lepiej si ubra, a tu kade jajko, co kura zniosa, trzeba byo schowa i zanie do miasta, bo grosz by bardzo trudny i bardzo potrzebny. Kada matka rada by swoje dziecko jak najlepiej ubra i odywi, ale do naszej matki nie moglimy mie alu, e oszczdzaa na naszym ubraniu. Gdyby tego nie robia, nie mielibymy chaupy.
Po tym dowiadczeniu widzi mi si, e cokolwiek tak samo jest z naszym uprzemysowieniem kraju. Jeli chcemy zbudowa wielkie fabryki, huty i kopalnie, jeli chcemy ksztaci swoje dzieci, dobrze je i dobrze si ubiera, musimy pracowa co si i ile si tylko da  oszczdza.
Nikt nam z aski dobrobytu nie stworzy. Sami musimy dba o swoje dobro. W tym celu powinnimy mielej wytyka rnych spekulantw, nicponiw i nierobw. Gdybymy ich lepiej umieli wzi za pysk, byoby z pewnoci nam o wiele lej.
Mam wielkie zaufanie do naszego rzdu i partii. Ale wiadomy jestem tego, e w naszych urzdach siedz jeszcze rozmaite gagatki, ktre nam wod mc. Przecie po paskich rzdach odziedziczylimy nie tylko zacofanie gospodarcze. Dostalimy po nich w spadku take duo ludzkiego wistwa, ktre nie pracowao a dobrze yo z wyzysku robotnika i chopa.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 